poniedziałek, 3 marca 2014

Rozdział 10

Justin rzucił się na sofę i spojrzał na mnie uśmiechnięty.
-Nie usiądziesz? – zapytał z cwanym uśmieszkiem
-No wiem. Miałam zamiar usiąść obok CIEBIE ale jaśnie pan rozłożył się na całej sofie więc pójdę na fotel – powiedziałam
-Ey ey ey nie no siadaj tutaj ze mną
-No gdzie ? Powiedz gdzie rozłożyłeś się na całej sofie – udałam oburzenie – Justin usiadł i powiedział
-To jak usiądziesz?
-Niee idę na fotel- odwróciłam się w stronę fotela aż nie poczułam szarpnięcia za rękę i wylądowałam wprost na kolanach Justina. Spojrzałam na niego zdziwiona. Patrzyliśmy sobie w oczy Justin co chwilę zbliżał się do mojej twarzy co raz bliżej, aż musnął delikatnie moje usta. Oddałam pocałunek z taka samą pasją. Robiło się co raz goręcej. Usiadłam na nim okrakiem i dalej się całowaliśmy, Justin jeździł rękoma po moich plecach jej to było magiczne. Po chwili oderwaliśmy się od siebie z przyśpieszonym oddechem. Mogę się założyć, że właśnie w tym momencie jestem czerwona jak burak.
-Em Justin co to miało być? – zapytałam z uśmiechem
-Pocałunek. To był pocałunek kicia – zachichotał
-No wiesz. Tyle to wiem – powiedziałam oburzona
-Nie psujmy sobie tego momentu na razie okej?
- Okej – spojrzałam w jego oczy, po chwili zjechałam oczami na jego usta. Nie musze to zrobić muszę go pocałować po raz kolejny. On ma takie cudowne usta miękkie. I jak dobrze całuje! Zbliżyłam się do niego i tym razem to ja go pocałowałam. Całowaliśmy się dłuższą chwilę, a gdy przestaliśmy zeszłam z niego jak gdyby nigdy nic i usiadłam obok
-To co robimy?
-Co ty na to żeby iść na jakieś zakupy?
-Jestem jak najbardziej za – wstałam z entuzjazmem – To kiedy idziemy ? – zapytałam wesoło
-Możemy iść nawet teraz – powiedział
-Spoko to chodźmy- w tym momencie zawibrował mój telefon. Wyjęłam tego grata z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz „3nowe wiadomości”. Cholera nawet nie słyszałam jak przyszły  - Emm Justin poczekaj jeszcze chwilkę aby odpiszę na sms okej?
-To zależy – wystrzeżył się
-Od czego? – uśmiechnęłam się do niego
-Od tego czy mi dasz buziaka
-Co za dużo to nie zdrowo misiu – powiedziałam radośnie
-Oj no ostatniego – zrobił słodkie oczy
-No doooobra. Ostatniego ale w policzek!
-Eyy no?!
-No co? ! – zachichotałam
-Noo doobra – zbliżałam usta do jego policzka, aż Justin w pewnej chwili gwałtownie się odwrócił i pocałowałam go w usta.
-Yyyyych! Mówiłam, że w policzek
-Nie stresuj się kotku – zaśmiał się – a teraz odpisuj na tego sms-a i lecimy – Otworzyłam pierwszą wiadomość. Była ona od Patryka „Cieszę się, że ci się podoba. Odzywaj się czasem. KOCHAM CIĘ <3”
Awwww jaki on słodki pomyślałam. Kolejna od Klaudii
„Jej myszka cieszę się, że ci się tam podoba. Też cie kocham <3 :*”
No i jeszcze od Angeli
„Cieszę się razem z tobą :* Też cie kocham moja dziwko :* <3”
Ehh no tak heheh zawsze z Angelą sobie tak tytułujemy. Ale to to jest nic. Gdyby ktoś zobaczył nasze wiadomości lub co kol wiek strasznie by się zdziwił. Zachichotałam w myślach.
-Justin możemy iść – wstałam
-Dobrze to chodźmy. – Justin też wstał – MAMO!
-Tak synku? – po schodach zeszła Pattie
-My wychodzimy. Wrócimy tak za 2 godziny
-okej uważajcie na siebie
-Będziemy odpowiedziałam z niego – Justin złapał mnie za rękę na co strasznie się zdziwiłam i to nie tylko ja bo widziałam też zaskoczenia na twarzy Pattie. Wyszliśmy przed dom gdzie stało auto Justina. Skąd to wiem? Proste. Przecież jestem Belieber! Wiem jakie ma auta. Otworzył mi drzwi do swojego Porsche i sam wsiadł z drugiej strony. Włączył radio i ruszył. Całą drogę do centrum rozmawialiśmy i śpiewaliśmy. Juju wjechał na parking zaparkował auto i otworzył drzwi, a ja w tym samym czasie co on. Już miałam wysiadać kiedy Justin powiedział
-Ej księżniczko zostań tutaj.
-Co ale czemu ? –zapytałam zdezorientowana. No bo najpierw mnie zaprasza na zakupy, a teraz mówi, że mam tutaj zostać ?!
- Źle mnie zrozumiałaś. Po prostu zapamiętaj, że gdy jeździsz ze mną najpierw ja wysiadam ty zostajesz i ja otwieram ci drzwi okej? – uśmiechnął się do mnie
-Niech ci będzie – odwzajemniłam uśmiech- Justin wyskoczył z auta i podszedł od mojej strony, otworzył drzwi złapał mnie za rękę i pomógł wysiąść. Zamknął pilotem auto i ruszyliśmy w stronę galerii. Chodziliśmy od sklepu do sklepu. Weszliśmy właśnie do sklepu odzieżowego, od razu rzuciła mi się w oczy piękna sukienka. Była cudowna. Po mimo tego, że ja nie noszę sukienek tę bym nosiła. Wzięłam i powiedziałam Justinowi, że  idę przymierzyć. Poszłam w stronę przymierzalni zrzuciłam z siebie ciuchy i zostałam w samej bieliźnie. Założyłam tę turkusową sukienkę i spojrzałam w lustro. Muszę przyznać, że wyglądałam bosko.
-Przymierzyłaś? – usłyszałam głos Justina
-Tak- wyszłam z przymierzalni, a Justin otworzył usta ze zdziwienia
-Zamknij buźkę bo ci mucha wleci zachichotałam
-Jezu Paulina kupuj ją nawet się nie zastanawiaj – poiedział z entuzjazmem
-Poczekaj najpierw muszę zapytać po ile ona jest
-Przepraszam? – powiedziałam do ekspedientki
-Tak ? W czym mogę pomóc?
-Chciała aby zapytać w jakiej cenie jest ta sukienka?
-690$
-Eeeee okej dziękuje bardzo- uśmiechnęłam się do kobiety – Justin ja tego nie kupię
-Co?! Dlaczego nie? – zapytał zdziwiony
-To  jest za drogie. –nie czekając na jego odpowiedź weszłam do przymierzalni i zdjęłam to cudo z siebie. Wychyliłam głowę i zawołałam Justina
-Justin. Mógłbyś odwiesić?
-Tak pewnie. I Paulina?
-Hm?
-Będę czekać przed wejściem
-Eee okej. Ale czekaj! Właśnie się zastanawiałam dziwi mnie bardzo to, że nie ma wśród nas paparazzi.
-Oni są wszędzie. Po prostu się dobrze ukryli. Nie zdziwię się jak dziś zobaczysz w Internecie swoje zdjęcia z zakupów. – powiedział smutny
-Ej Justin. Daj spokój najwyżej. Dobra idę się ubrać bo nie wyjdziemy stąd do jutra –zachichotałam i schowałam się z powrotem do kabiny. Założyłam swoje ubrania i wyszłam. Przed sklepem czekał Justin z wszystkimi torbami.
-No to teraz do domu księżniczko?
-Tak zdecydowanie tak. Moje nogi odpadają – poszliśmy w stronę parkingu. Podeszliśmy do auta Juju schował torby do bagażnika i otworzył mi drzwi i sam poszedł wsiąść do auta. Włączyłam radio i ruszyliśmy w stronę domu śpiewając piosenki i śmiejąc się…..


Witajcie dziś po raz drugi heh :). Tak bardzo prosiliście więc łapcie kolejny rozdział. Mam nadzieje, że się spodoba. Bardzo was proszę o komentarze bo to naprawdę motywuje.Do jutra misiaczki. Kocham was :*** <3

Czytasz = Komentujesz

Rozdział 9

***Oczami Justina***
Promienie słoneczne padały wprost na moją twarz. Cholera! Znów nie zasłoniłem rolet. Otworzyłem powoli oczy i czułem ciężar na mojej klatce piersiowej. Spojrzałem w to miejsce a we mnie wtulona słodko była Paulina awwwww jaka ona śliczna. Śpi jak jakiś anioł. Postanowiłem zrobić jej zdjęcie i wrzucić na instagrama. Najwyżej mnie zabije zaśmiałem się sam do siebie. No to zdjęcie gotowe. Odłożyłem z powrotem telefon na szafkę i przejechałem palcem po jej policzku i pocałowałem w czoło. Ręką jeździłem jej po  plecach. Mógłbym się budzić tak codziennie pomyślałem.

***Oczami Pauliny***
Zaczęłam powoli otwierać oczy. Czy ja jestem wtulona w Justina?  A no tak przyszłam do niego w nocy. Podniosłam głowę trochę wyże i napotkałam te piękne czekoladowe tęczówki.
-Hej śliczna – powiedział i dał mi buziaka w kącik ust
-Hej przystojniaku – powiedziałam i się uśmiechnęłam – co mi się tak przyglądasz jestem gdzieś brudna??
-Nie skądże. Po prostu strasznie słodko wyglądasz gdy śpisz – powiedział i uśmiechnął się do mnie
- No weź wyglądam strasznie. Jak ty możesz mówić, że słodko ? – spytałam zdziwiona
- Oj nie kłóć się ze mną. Oboje dobrze wiemy, że ja mam racje. – powiedział pewny siebie.
-Yyyych jestes wredny uderzyłam go lekko w klatkę piersiową
-Ej! Chcesz się bić? No chcesz? – Justin od razu żwawo się podniósł
-Emmm nie dzięki – zaśmiałam się
-No to musisz mnie ładnie przeprosić bo inaczej cię nie wypuszczę – wystrzeżył się jak głupi do sera
-Justin bardzo, ale to bardzo cię przepraszam za to, że cię uderzyłam – powiedziałam z udawaną skruchą – zadowolony? – zapytałam
-Nie do końca
-To co mam zrobić żebyś mnie wreszcie puścił? – spytałam
- A gdzie ci się tak spieszy hm? Nie wygodnie ci tutaj ze mną?
-Jest mi bardzo wygodnie ale musze zadzwonić do mamy. Wczoraj wcale do niej nie dzwoniłam
-Aaa no to w takim razie cię puszczę. Ale za buziaka – znów się wsytrzeżył. Podniosłam się i dałam Justinowi całusa w policzek, a on obdarował mnie promiennym uśmiechem.
-No to w takim razie ja idę wziąć prysznic i zadzwonić do mamy – powiedziałam i ruszyłam w stroną drzwi
- Okeeej. Ale pośpiesz się i zejdź na dół na śniadanie
-Okej postaram się zrobić to wszystko w ekspresowym tempie -  zachichotałam. Złapałam za klamkę i otworzyłam drzwi. Zrobiłam kilka kroków i byłam już w swojej sypialni. O Jezu jak ja bym chciała mieszkać w takim domu! Podeszłam do szafki nocnej i wzięłam swojego grata w rękę. Była godzina 11:26 o cholera to sobie pospałam mruknęłam sama do siebie. Wybrałam numer do mamy i połączyłam. Jeden sygnał drugi, trzeci
-Halo? – powiedziała mama
-Hej mamo.- powiedziałam radośnie – postanowiłam ci oznajmić, że jestem cała i zdrowa
-Cieszę się, że dzwonisz. Nawet nie wiesz jak się martwiłam!
- Oj tam przecież napisałam sms-a
-No tak ale sms to nie to samo – mama zachichotała – a teraz opowiadaj jak tam?
-Oj mamo jest cudownie Justin ma dom jak jakiś pałac. Mam swoją sypialnie i jest cudownie. Właśnie się obudziłam idę wziąć prysznic i idę na śniadanie. A co u was?
-Cieszę się, że jesteś szczęśliwa. A u nas okej. Kacper już na dworze tata w pracy, a ja siedzę i słucham muzyki – mama zaśmiała się
-Aaaaa no to dobrze. Mamuś będę kończyć. Ppapa pozdrów wszystkich kocham was
-Ppapapa córcia uważaj na siebie. Też cię kochamy.
No to koniec rozmowy. Postanowiłam jeszcze napisać sms-a do moich przyjaciół i poinformować ich, że jest wszystko w porządku.
~~do Angel, Klaudia, Patrick~~
Hej :** Jestem na miejscu już od wczoraj heh xD Przepraszam, że pisze dopiero teraz ale wyleciało mi to z głowy :* Właśnie wstałam i idę pod prysznic. Tutaj jest cudownie *,*  KOCHAM <333

No i poszło. Teraz mogę iść w spokoju wziąć prysznic. Najpierw poszłam do garderoby wziąć krótkie spodenki i do tego turkusową bluzkę z napisem „I love Justin Bieber” no i oczywiście bieliznę. Podreptałam z tym do łazienki. Czyste rzeczy odłożyłam na półeczkę, a zdjęłam z siebie pidżamę. Weszłam pod prysznic i puściłam wodę. Namydliłam swoje ciało szamponem cytrynowym umyłam głowę i spłukałam się cała. Wyszłam z pod natrysku owinęłam się ręcznikiem i wytarłam włosy. Wytarłam całe ciało tak, że zostałam sucha ubrałam na siebie wcześniej uszykowane rzeczy i wzięłam się za suszenie włosów. Po wysuszeniu szybko je wyprostowałam nałożyłam lekki makijaż i byłam gotowa. Teraz tylko ogarnęłam po sobie w łazience i poszłam po moje stare vansy do garderoby. Założyłam je i poszłam w stronę drzwi. Szłam powoli schodami na dół, a piękny zapach roznosił się po całym domu. Hmmm gdzie jest jadalnia? Trudno będzie znaleźć w tak wielkim domu. Po chwili jednak znalazłam. Weszłam do jadalni gdzie przy stole siedział już Justin i Pattie.
-Hej Pattie – przywitałam się, a w stronę Justina wysłałam tylko uśmiech.
-Cześć słoneczko. Siadaj czekaliśmy za tobą.
-Nie potrzebnie mogliście już jeść – zachichotałam. Usiadłam obok Justina, a Pattie podała nam naleśniki na talerz. Polałam go sobie syropem klonowym i zaczęłam jeść. Śniadanie minęło nam w przyjemnej atmosferze.
-Pattie ty szykowałaś śniadanie więc ja posprzątam
-Nie nie trzeba ja sprzątnę. – powiedziała
-Nie ma mowy! Justin powiedz coś mamie, że MY to posprzątamy
-Tak właśnie mamuś idź odpocząć my się tym zajmiemy.
-Ugh ale wy jesteście uparci.- Pattie pokręciła głową i wyszła z kuchni. Posprzątaliśmy z Justinem ze stołu i poszliśmy zmywać to znaczy ja zmywałam, a Justin wycierał. Zaczęliśmy się wygłupiać ochlapałam go lekko wodą później on mnie. Było dużo śmiechu ale cóż mieliśmy dużo więcej do sprzątania cała kuchnia była mokra. Po skończonym zmywaniu poszliśmy do salonu odpocząć. …….


Hej kochani :**
No to łapcie kolejny rozdział. Nie wyszedł mi za bardzo :/
Do następnego :***
Kontakt ze mną ----->
http://ask.fm/JustinekBieberekkk

Czytasz = Komentujesz

niedziela, 2 marca 2014

Rozdział 8

Nigdzie go nie widziałam, aż nagle ktoś przytulił mnie od tyłu i szepnął do ucha
- Nareszcie jesteś księżniczko – ciarki przeszły po moim całym ciele i łzy stanęły mi w oczach. Odwróciłam się przodem do Justina a łzy zaczęły mi spływać po policzkach. Patrzyliśmy sobie w oczy aż Justin mnie przyciągnął do siebie i zamknął w uścisku pełnym ciepła. Staliśmy przez chwilę tak przytuleni. Po chwili odsunęłam się od Justa a on wytarł mi łzy z policzków  i powiedział
-Kochanie nie płacz. Tak długo czekałem aż cię zobaczę – spojrzał w moje oczy
- To po prostu łzy szczęścia. Ja też czekałam – Justin znów mnie przytulił
-Chodźmy już. Kenny czeka w aucie. – powiedział Justin. Wziął moje walizki i prowadził do wyjścia. Przed lotniskiem czekał na nas czarny range rover, a o auto oparty był Kenny. Tak poznałam go od razu. Podeszliśmy do niego a Justin nas sobie przedstawił
-Kenny to jest moja przyjaciółka Paulina, Paulina to jest mój ochroniarz Kenny. – Podaliśmy sobie dłoń. – Kenny zapakuj walizki do auta. – Nie ma sprawy – powiedział Kenny. Justin otworzył przede mną drzwi, a ja wsiadłam do auta. Justin usiadł zaraz obok mnie i złapał mnie za rękę
- Słoneczko tak bardzo cieszę się, że już się widzimy – powiedział Justin i spojrzał w moje oczy
-Ja też Justin ja też. Nawet nie wiesz jak bardzo – przytuliłam się do niego i jechaliśmy już w takiej pozycji do jego domu. W drodze napisałam mamie sms-a, że jestem już na miejscu cała i zdrowa i, że jedziemy już do domu Justina. Reszta drogi minęła nam na rozmowie.

********************************************************
- No dzieciaki wysiadać. Jesteśmy na miejscu – powiedział Kenny – wysiedliśmy z auta Justin wziął moje walizki i poszliśmy w stronę jego wielkiego domu. Weszliśmy do środka i Juju oprowadził mnie po całym domu. Zaprowadził mnie do „mojej” tymczasowej sypialni, która znajdowała się na wprost sypialni Justina. Weszliśmy do mojej sypialni
-No to czuj się jak u siebie w domu kochanie. Rozpakuj się i rób co chcesz. Teraz zapewne po tak długim locie chcesz wziąć prysznic więc zostawiam cię samą. Wrócę po ciebie niedługo – cmoknął mnie w policzek i wyszedł  z sypialni. Ja zaczęłam się rozpakowywać w wielkiej garderobie. Po rozpakowaniu się poszłam wziąć prysznic. Weszłam do wielkiej łazienki i zrzuciłam z siebie ciuchy. Weszłam pod prysznic i włączyłam natrysk. Namydliłam się cytrynowym szamponem i umyłam włosy. Spłukałam się i wyszłam z pod prysznica. Owinęłam się białym puszystym ręcznikiem i właśnie teraz zdałam sobie sprawę z tego, że nie wzięłam rzeczy na przebranie. Przecież Justin wyszedł zostałam sama w pokoju więc mogę wyjść tak. Otworzyłam drzwi od łazienki i szłam prosto do garderoby po rzeczy, aż usłyszałam gwizd
-Fiu fiu ale widoki no no – powiedział uradowany Justin
- Aaaaaaaaaaaa! Co ty tu robisz?!
-Jak to co? Mówiłem, że zaraz po ciebie przyjdę.
-Emm a no tak – zaczerwieniłam się. Justin zaczął do mnie podchodzić i podniósł moją głowę do góry tak, że patrzyłam wprost w jego oczy.
-Jesteś urocza gdy się rumienisz kochanie -  powiedział Justin – zarumieniłam się jeszcze bardziej ale cały czas patrzyliśmy sobie w oczy.
-Emmm Justin to ja pójdę się ubrać – przerwałam tą żenującą chwilę i weszłam do garderoby. Wzięłam szare dresy i bluzkę z twarzą Justina no i oczywiście bieliznę. Poszłam szybko do łazienki ubrałam na siebie wybrane ubrania. Nie malowałam się bo po co? Włosy same wyschną więc nie suszyłam ich. Wyszłam z łazienki, a Juju siedział na wielkim łożu i powiedział – Chodź tutaj kochanie – podeszłam do niego i usiadłam obok. Justin wyciągnął swojego iphona z kieszeni kliknął coś i wyciągnął rękę przed siebie i powiedział
- Teraz kochanie proszę o buziaka w policzek – dałam mu buziaka w policzek a w tym czasie on strzelił nam fotkę – a teraz zmiana kochanie nadstawiam policzek- zaśmiał się. Pocałował mnie policzek i strzelił fotkę. Chwilę poklikał w telefonie i powiedział
-Patrz teraz – i pokazał mi telefon był właśnie na instagramie dodał nasze dwa zdjęcia i podpisał „Z moją najsłodszę <3 „
-Awww Justin nie musiałeś. Wiesz ile teraz będzie plotek?
- E ee tam nie przejmuj się. Prawdziwe Beliebers nie wierzą w plotki, a teraz chodź coś zjeść bo mama przygotowała kolacje. – Justin złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę drzwi. Wyszliśmy i schodziliśmy schodami na dół. W całym domu pięknie pachniało. Weszliśmy jak mniemam do jadalni gdzie zastałam Pattie
-Hej Pattie – powiedziałam radośnie
-Hej słoneczko  - Pattie podeszła do mnie i mnie przytuliła – Siadajcie już podaje wam jedzenie – Usiedliśmy przy stole Justin siedział obok mnie i cały czas się na mnie patrzył i się uśmiechał
-Em Justin? Jestem gdzieś brudna, że się tak na mnie patrzysz?
-Nie nie no coś ty po prostu patrzę bo ten no.. Jesteś śliczna. No i jestem szczęśliwy, że jesteś teraz tutaj ze mną – Już miałam mu odpowiadać gdy do jadalni weszła Pattie z spaghetti zaczęła nakładać każdemu na talerz i usiadła na wprost mnie. Kolacja minęła nam bardzo miło. Cały czas rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Pattie opowiadała mi wątki z życia Justina gdy był mały…..
********************************************************
Jest godzina 00:15 a ja leżę sama w łóżku. Rozpętała się straszna burz której się tak bardzo boje. Nie wiem czy iść do Justina boję się, że mnie wyśmieje. Siedziałam tak jeszcze z 15 minut aż grzmot tak mocno walnął, że aż podskoczyłam. Szybko wyskoczyłam z łóżka i podreptałam do drzwi. Po cichu je  otworzyłam i wymknęłam się na korytarz. Zapukałam do drzwi Justina i usłyszałam ciche „proszę”. Uchyliłam drzwi i weszłam do pokoju
-Justiiiin?
-Tak kochanie? – uśmiechnął się do mnie
-No bo wiesz. Boje się burzy mógłbyś ze mną poleżeć aż nie usnę? – zapytałam nie śmiało.
-Mam lepszy pomysł. Wskakuj – podniósł kołdrę. Spojrzałam zdziwiona – Co jesteś tak zdziwiona? – zachichotał – no chodź nie gryzę. Poszła w stronę łóżka i położyłam się obok Justina. W tym czasie znów grzmot mocno walnął i błysło się. Podskoczyłam na łóżku a Justin zachichotał
-No weź się nie śmiej no. To nie jest śmieszne – powiedziałam oburzona
-Nie nie jest śmieszne. Przepraszam – powiedział i próbował być poważny – No chodź tutaj rozłożył ręce będzie ci raźniej. Wtuliłam się w Justina a on głaskał mnie po plecach i co jakiś czas całował mnie w głowę. Czułam się taka bezpieczna jak nigdy dotąd.
- Boisz się jeszcze? – zapytał szeptem
-Już mniej – odpowiedziała cicho
- To teraz zamknij oczka księżniczko, a ja ci zaśpiewam piosenkę. Zrobiłam tak jak kazał, a on zaczął mi nucić OLLG. Czułam się taka wyjątkowa leżałam przytulona do niego, a on mi śpiewał piosenkę o której zawsze marzyłam. Powoli moje powieki robiły się coraz cięższe. Justin skończył śpiewać piosenkę i usłyszałam jeszcze jak szepcze mi do ucha
- Śpij dobrze księżniczko pocałował mnie w czoło a ja odleciałam w krainę morfeusza…..


Hek kochani! Przepraszam, że dopiero teraz ale nie mogłam wcześniej. Cały dzień nie było mnie w domu :/ Dziękuje za miłe słowa. Kocham was :*** <3
Do następnego <3

Czytasz = Komentujesz

sobota, 1 marca 2014

Informacja : )!

Jeżeli chcecie się dowiedzieć coś na temat bloga znajdziecie mnie tutaj ----->ask.fm/JustinekBieberekkk

Rozdział 7

***Oczami Justina***

Odkąd poznałem Paulinę cały czas za nim tęsknie. Pomimo tego, że praktycznie jej nie znam bardzo ją polubiłem. Przez telefon czy skypa rozmawiamy prawie codziennie. Opowiedzieliśmy sobie o swoim całym życiu. Powiedziałem jej to o czym nikt nie wiedział. Po prostu jej zaufałem czułem, że mogę jej ufać jak nikomu innemu. Zaproponowałem jej przyjazd do mnie. Chcę z nią pobyć powygłupiać się po prostu spędzić razem czas. Gdy usłyszałem od niej, że rodzice jej pozwolą przyjechać tak bardzo się cieszyłem. Promieniowałem. Teraz tylko odliczam dni do jej przyjazdu. Zapowiadają się ciekawe wakacje…..

*** Oczami Pauliny***
-Bipp bipp bipp – otworzyłam i jęknęłam. No cholera no przeklęty budzik. Ale zaraz zaraz. Przecież dziś jest zakończenie roku szkolnego! Ohh yea! Wyskoczyłam od razu z łóżka jak poparzona. Sprawdziłam godzinę była 7:35 zakończenie roku zaczynało się o 10:00 więc spokojnie zdążę. Rzeczy już uszykowałam sobie wczoraj więc teraz poszłam do kuchni
-hej wszystkim – powiedziałam radosnym głosem
-hej córcia – powiedzieli radośnie rodzice
-czeeeść -  powiedział znudzony Kacper
- Tata ty nie w pracy? – spytałam zdziwiona -  a ty młody co taki znudzony? Ciesz się raduj! Wakacje. Cholera są wakacje! Wyjeżdżam do Justin! O cholera.
- Do pracy jadę zaraz. I proszę cię nie takim tonem bo się rozmyślę i nie pojedziesz -  powiedział tata a młody aby się spojrzał i nic nie powiedział.
-Oj tatuś nie stresuj się – zaśmiałam się – są wakacje radujmy się
-Ty zwariowałaś. Naprawdę zwariowałaś –zaśmiali się rodzice – ten Bieber ci do głowy uderzył jeszcze bardziej
-A żebyś wiedział tak cholernie się cieszę, że go zobaczę – uśmiechnęłam się do nich – maaaamo zrobisz mi śniadanie? Ja pójdę się wykąpać – tata już nic nie odpowiedział tylko się uśmiechnął
-Tak zrobię ci śniadanie – mama zachichotała – a teraz leć się kąpać bo nie zdążysz na zakończenie roku
- Oj tam oj tam już idę no – zaśmiałam się i uradowana poleciałam do łazienki. Napuściłam sobie pełną wannę wody i weszłam. Zanurzyłam się w wodzie i za chwilę się wynurzyłam z powrotem. Poleżałam trochę we wodzie aż wreszcie wzięłam dla odmiany truskawkowy szampon i namydliłam nim swoje ciało. Umyłam głowę i spłukałam ją. Wyszłam z wanny i owinęłam się ręcznikiem. Wytarłam włosy i zaczęłam je suszyć. Po wysuszeniu zaczęłam je prostować starannie. Po wyprostowaniu włosów poszłam do pokoju i się ubrałam czarna bielizna biała koszula czarne rurki i czarne szpilki. Wyszłam tak z pokoju i poszłam z powrotem do łazienki zrobić sobie lekki makijaż. Po wykonaniu tych czynności poszłam do pokoju wzięłam telefon i sprawdziłam godzinę była 9:35 czas powoli się zbierać do szkoły. Wzięłam torebkę do niej wrzuciłam telefon i klucze.  Wyszłam z pokoju i oznajmiłam, że już wychodzę ….

********************************************************
Weszłam do domu cała w skowronkach.
- CHOLERA! WAKACJE!
-Paulina weź z łaski swojej się tak nie wydzieraj – powiedziała mama – a gdzie ty byłaś tak długo?
- Jak to gdzie byłam na zakończeniu roku i potem poszliśmy całą klasą na lody
-No ale tak długo? Jest 17:00  Radzę ci się iść spakować bo o 6:00 masz samolot.
-No wieeeem mamo. Zdążę
-Jesteś głodna?
-Nie nie jestem idę się pakować. – poszłam do siebie do pokoju i przebrałam się w luźne rzeczy. Mój telefon zadzwonił wyjęłam go z torebki i spojrzałam na ekran
***Justin dzwoni***
-Halooo no hej przystojniaku
-Hej śliczna już spakowana?
-Emmmm no wiesz. Właśnie zaczęłam się pakować –zaśmiałam się
-Dopiero? – zapytał zdziwiony
- No bo wiesz dopiero wróciłam do domu i no tak wyszło – znów zachichotałam
-Ey cały czas się śmiejesz. Coś ty taka szczęśliwa?
-No jak to? Nie wiesz? Jutro się z tobą zobaczę tak cholernie się cieszę! – wykrzyczałam do telefonu
-Aaaa no chyba, że tak! Też się cieszę bardzo bardzo księżniczko – wyczułam, że w tym czasie Justin uśmiecha się do telefonu
- Juuuustiiiiś
-Tak skarbie?
-Nie mogę się doczekać aż cię zobaczę, ale boję się
-Czego się boisz skarbie? –zapytał zaskoczony
-Boje się tego, że zniszczę ci karierę. Gdy nas ktoś zobaczy razem to od razu będzie afera. Wiem o tym bo jestem Belieber
-Kochanie nie martw się tym. Jesteśmy przyjaciółmi i przetrwamy to tak ?
-Ale no Justin
-Tak?
-Yhhh tak. Dziękuje jesteś wspaniały. Tak bardzo cie kocham – łza spłynęła mi po policzku i pociągnęłam nosem
-Też cię kocham i cieszę się, że cię spotkałem. Ale Mała ty płaczesz?
-Emmm nie nie płaczę no coś ty wydaje ci się
-Przecież słyszę mów co się dzieje?
-Po prostu się wzruszyłam.
-Nie płacz  słońce. Teraz już kończę ty się pakuj i jutro się już widzimy. Kocham Cię papa pap
- Też cię kocham papa – rozłączyłam się. Teraz zaczęłam się pakować. Zajęło mi to 3 godziny. O boże mam trzy walizki jadę tam na całe wakacje. Nigdy nie pomyślałabym, że będę spędzać wakacje ze swoim idolem! Po tym wszystkim poszłam do łazienki wykonałam wieczorny rytuał poszłam zjeść kolacje i poszłam spać….

-Paulina Paula – ktoś mnie szturchał w ramię
-Co? – wymruczałam
- Jest 3 wstawaj bo zaraz jedziecie na lotnisko – o Jezus no faktycznie szybko wyszłam z łóżka od razu czułam się jakby ktoś wylał na mnie wiadro lodowatej wody! Ubrałam się w moje czarne rurki bluzę na długi rękaw z napisem #ALOHA i do tego vansy. Tata zniósł już moje walizki do auta a ja się pożegnałam z mamą i Kacperka pocałowałam w czoło. – Paulina córcia uważaj na siebie. Bądź ostrożna i daj mi znać jak będziesz na miejscu.
-Tak mamo nie Martw się  dam ci znać. Kocham cię – przytuliłam się z mamą. Po chwili oderwałyśmy się od siebie i ja zeszłam na dół. Wsiadłam do auta i jechaliśmy na lotnisko. Po 2 godzinach byliśmy już na miejscu. Tata wyjął moje walizki z bagażnika i poszedł mnie odprowadzić od razu poszłam na odprawę. Pożegnałam się z tatą przytulasem i musiałam iść.
Przeszłam już i pomachałam jeszcze tacie.


********************************************************
-Pasażerowie lotu 69 proszeni są o zapięcie pasów – wybudził mnie głos kobiety. Zapięłam pasy i zaczęliśmy lądować. Wyszłam z samolotu i podążałam za ludźmi żebym się nie zgubiła. Poszłam po walizki i zaczęłam się rozglądać za Justinem. Nigdzie go nie widziałam aż nagle ktoś przytulił mnie od tyłu i szepnął do ucha
-Nareszcie jesteś księżniczko….



Hej kochani :* Z góry przepraszam, że rozdział dodaje tak późno no ale wiecie weekend i jeszcze urodzinki Juju xD Trzeba było świętować heheh. A więc tak doszło do wyjazdu i do spotkania heh. W tym rozdziale coś nowego. Chciałabym wam też podziękować za ponad 1000 wyświetleń! Jestem miło zaskoczona! Baaardzo was kocham <3

Czytasz = Komentujesz

piątek, 28 lutego 2014

Rozdział 6


-Bippp bipp bippp – cholerny budzik no. Wzięłam telefon do ręki i wyłączyłam budzik. Oooo 3 wiadomości ciekawe od kogo. Kliknęłam „otwórz”
~~od Justin~~
Co robisz śliczna? :* Co powiesz na kolejną rozmowę? :D

~~od Justin~~
Księżniczko :c Dlaczego nie odpisujesz? :c Gniewasz się? Rozmawiałaś z rodzicami o wyjeździe do mnie? :**

~~od Justin~~
Nie odpisujesz pewnie śpisz :c Śpij dobrze :** <3

Uśmiechałam się odczytując te wiadomości. Martwi się o mnie. No to muszę mu odpisać.

~~do Justin~~
Przepraszam, że nie odpisywałam ale poszłam wcześnie spać: ) Nie mam na co się gniewać: ) Tak rozmawiam z mama i się zgodziła został mi tylko tata: ) Miłego dnia :****

Dobra czas wstawać i się  do szkoły szykować. Cholera tak bardzo mi się nie chce. Może przekonam mamę. Tak to jest dobry pomysł.
-Maaaaamo! – mama weszła do pokoju
-Co chcesz? Czemu nie wstajesz?
- No bo wiesz strasznie źle się czuje . Mogę dziś zostać w domu? Proszę?
-No dobra to zostań. Ale nie kłamiesz mnie ?
-Nie no coś ty jakże bym mogła?
-No ja myślę. Tata właśnie przyjechał
-Ooo to dobrze się składa muszę z nim porozmawiać. – mama wyszła z pokoju, a ja wstałam poszłam umyć zęby i weszłam do kuchni gdzie siedział tata.
-Hej tato – dałam mu całusa w policzek
-Hej. Czemu się nie szykujesz do szkoły?
-Aaaaa no bo wiesz strasznie źle się czuje
-Yhm. Nie kłamiesz nas tutaj?
- Nie no coś ty nie mogłabym. A w ogóle to słuchaj znasz moją całą historię z koncertu tak?
-No tak mama mi wszystko opowiedziała i w ogóle to gratuluje spełnienia marzeń.
-Dzięki tato. I słuchaj muszę z tobą poważnie porozmawiać.
- O czym? –tata spojrzał na mnie podejrzliwie
-Bo jak wiesz wakacje zbliżają się dużymi krokami.
-No tak i co w związku z tym ? – Tata dziwnie się na mnie spojrzał
-Dobra powiem Ci prosto z mostu bo nie będę się bawić  w owijanie. Jestem zaproszona na wakacje do Justina. A dokładniej to sam Justin mnie zaprosił. I teraz zostaje tylko kwestia twojej zgody. Mama się zgodziła, a ty co na to? Pozwolisz mi jechać? Proszę? – zrobiłam minę szczeniaka.
-Paulina po pierwsze boję się ciebie tam pościć to jest nie bezpieczne, a po drugie przecież wiesz, że nas na to nie stać.
-Tak wiem tato powiedziałam o tym Justinowi i on powiedział, że pokryje koszta. Tylko mam poprosić was o zgodę. Więc jak będzie zgodzisz się? Zrobisz to dla mnie?
- Ale no nie wiem … - tata się zamyślił
-Tato no proszę. Wiesz, że zawsze o takim czymś marzyłam. To jest mój idol i mam okazje spędzić z nim wakacje. Nie bądź taki. Karz mi spełnić marzenia.
-Może będę żałował tego co teraz powiem, ale zgadzam się. Masz już szesnaście lat prawie siedemnaście. Chcę abyś była szczęśliwa.
-Jeju tato bardzo ci dziękuje. – Przytuliłam się do niego. – a teraz idę się jeszcze położyć bo źle się czuje.- poszłam do pokoju i położyłam się. Jej jak cudownie na wakacje jadę do JUSTINA! Tak bardzo się cieszę. Muszę napisać o tym Angelice i Klaudii. Wzięłam telefon do ręki, a tam wiadomość kliknęłam „otwórz”
~~od Justin~~
Martwiłem się o Ciebie:* Wzajemnie miłego dnia. Ja teraz nie będę mógł pisać mam próbę, a wieczorem koncert. Odezwę się po koncercie: *
Szybko wzięłam się za odpisywanie na sms-a

~~do Justin~~
Oj jesteś taki słodko :* Dziękuje <3 Okej będę czekać : )
Wysłałam wiadomość do Justina, a teraz do Klaudii

~~do Klaudia~~
Hej kochanie:* <3 Przepraszam, że piszę tak wcześnie ale muszę ci się pochwalić. Jadę na wakacje do Justina! Aaaaaa rodzice się zgodzili. Tak bardzo się cieszę! <3
No to teraz do Angeli zaśmiałam się sama do siebie.
~~do Angel~~
Hej kochanie:* <3 Przepraszam, że piszę tak wcześnie ale muszę ci się pochwalić. Jadę na wakacje do Justina! Aaaaaa rodzice się zgodzili. Tak bardzo się cieszę! <3

No i wiadomości wysłane. Do szkoły nie idę co by tu robić cały dzień. Leżałam rozmyślałam nad życiem nad wakacjami. Nie mogę się już doczekać. Tak bardzo pragnę znów go zobaczyć, przytulić, porozmawiać z nim. Leżąc tak i rozmyślając morfeusz porwał mnie do siebie….

********************************************************
-Paulina – ktoś mnie szturchnął w rękę – Paulina – znów to samo
- No co? Śpię – powiedziałam zaspana
-Paulina wstawaj jest już po 13 – spojrzałam kto mnie budzi, a tu kto? Moja kochana mamusia.
- No weź mamo przecież źle się czuje. – mama podniosła brwi i powiedziała – myślisz, że nie wiem że udajesz? Ja cię bardzo dobrze znam – zaśmiała się
- Nawet za dobrze – zaśmiałam się do niej- a po co mnie budzisz?
-Obiad już zrobiłam nawet Kacper zdążył wrócić ze szkoły, a ty nadal śpisz.
-No dobra już wstaję chwila – mama wyszła z pokoju, a ja leżałam na łóżku. Ciekawe czy mi dziewczyny odpisały. Wzięłam telefon do ręki odblokowałam go i patrzę dwie wiadomości. Wyświetliłam pierwszą.

~~od Kalaudia~~
Jej kochanie tak bardzo ci zazdroszczę i zarazem gratuluje :*** <3

~~od Angel~~
Żartujesz sobie ze mnie? :o Ey musisz mnie wziąć ze sobą! A w ogóle to ci gratuluje kochani:*

No nie odpisuje im już zaśmiałam się sama do siebie. Wstałam i poszłam do kuchni zjeść obiad….


A więc jeszcze dziś specjalnie dla was kolejny rozdział :*
Bardzo wam dziękuje za te wspaniałe komentarze i przede wszystkim za wyświetlenia. Nigdy nie pomyślałabym, że mogę mieć ich aż tyle. Z całego serca wam dziękuję. W nagrodę łapcie kolejny rozdział :* <3 Kocham was:***
Czytasz = Komentujesz

Rozdział 5

Przyszedł czas spotkania z Patrykiem. Czekał już za mną na dole. Właśnie schodziłam schodami wyszłam rozglądam się i nikogo nie ma. Stanęłam w klatce i wyciągałam telefon żeby do niego zadzwonić, aż tu nagle –BUU!- kurwa Patryk bo ci jebne! Chcesz żebym zawału serca dostała?!
- Oj weź się nie stresuj- zaśmiał się – To gdzie idziemy ?
- No nie wiem mały spacerek?
- Z tobą nawet na koniec świata – zaśmiałam się – No to opowiadaj o tym swoim pe – spojrzałam na niego groźnie – to znaczy się o tym twoim Justinie
-Oj Patryk przeginasz – W tym momencie mój telefon zawibrował wyciągnęłam telefon z kieszeni i kliknęłam „otwórz” od razu uśmiech wkradł mi się na twarz
~~od Justin~~
Jestem na miejscu księżniczko :* Co porabiasz?

~~do Justin~~
Właśnie jestem na spacerze z przyjacielem i opowiadam o koncercie :D A ty? :*
-Ziemia do Pauliny! Jesteś tutaj? Co się tak uśmiechasz?
- Tak tak jestem przepraszam – zaśmiałam się
-Od kogo dostałaś sms-a, że się tak uśmiechałaś?
-A od Justina
- Tak jasne uwarz bo uwierzę
-No to ci wszystko odpowiem – w tym czasie mój telefon poinformował o nowej wiadomości – jak odpiszę na wiadomość
~~od Justin~~
Właśnie idę na próbę:/ Jestem wykończony:/ Mam propozycje. Wieczorem skype? :*
~~do Justin~~
Ojjj biedny :c Bardzo chętnie :*
- A więc słuchaj mnie uważnie Patryczku – zaśmiałam się
***
-Tak więc to by było na tyle. Teraz mam kontakt z Justinem
- No to już wiem dlaczego taka szczęśliwa jesteś. Dobra laska to ja lecę. Do jutra – przytulił mnie i poszedł. A ja poszłam do domu. Mój telefon zadzwonił ***Justin dzwoni*** o choler Justin do mnie dzwoni o Jezu aaaaaaaaa
-Halo
-Hej mała
-Cześć Justin
-Co robisz?
-Właśnie wracam do domu a ty?
-No nie mów, że ty tak długo z tym przyjacielem byłaś – zaśmiał się – ja właśnie wszedłem do pokoju i pomyślałem, że porozmawiamy przez telefon bo jednak nie wejdę teraz na skypa
- No byłam byłam musiałam mu dokładnie cały koncert opowiedzieć –zachichotałam- a wyobrażam sobie co będzie jutro w szkole, aż się boję. Dziękuje, że zadzwoniłeś. Nigdy nie pomyślałabym, że będę rozmawiać przez telefon ze swoim idolem.
- Oj Never say never tak ?
-No tak tak. Twoje słowa zawsze mnie motywowały. – Rozmawiałam z Justinem ponad 2 godziny. Poznawaliśmy się nawzajem i w ogóle. Tak cudownie mi się rozmawiało. W między czasie  zdążyłam wejść do domu i siedziałam sobie u siebie w pokoju. Po skończonej rozmowie poszłam do kuchni gdzie była moja mama
- Nagadałaś się już przez ten telefon?
-Tak nagadałam się –zaśmiałam się – i właśnie przyszłam z tobą o tym porozmawiać
-No nie wierzę. Chcesz mi opowiedzieć o czym rozmawiałaś przez telefon – mama się zdziwiła
- Nie do końca. Bo Justin złożył mi pewną propozycje
-Jaką? Zamieniam się w słuch
-No bo jak wiesz zbliżają się wakacje. I Justin zaprosił mnie do siebie.
-Co?! Chyba nie myślisz, że pojedziesz?
-No jak to nie? No mamo! Ja muszę tam jechać.
-Paulina ojciec cię nigdy nie puści.
-Ja go przekonam. Nie poddam się. Justin mnie zaprosił więc pojadę tam! – wyszłam z kuchni i poszłam do siebie do pokoju. Sprawdziłam godzinę i na zegarku widniała 20:36 o cholera! Już tak późno?! Uszykowałam sobie książki i zeszyty na jutro. O boże już widzę co to jutro będzie. Rozłożyłam sobie łóżko wyjęłam pidżamę z szafki i poszłam wziąć kąpiel. Nalałam sobie wody do wanny i zanurzyłam się w wodzie. Wykonałam codzienny rytuał i wyszłam z wanny. Wytarłam się i ubrałam pidżamę, która składała się z długich spodni i białej bluzki na krótki rękaw z kotkiem. Rozczesałam swoje mokre włosy i zostawiłam rozpuszczone. Ogarnęłam po sobie w łazience i poszłam do kuchni zjeść coś na kolacje.
-Paulina! –zawołała mama z pokoju
-Tak mamo? – odpowiedziałam
-Chodź tutaj na chwilkę – poszłam do mamy i usiadłam na fotelu – o co chodzi
-Wiesz co przemyślałam to i ja ci pozwolę jechać. Musisz aby przekonać tatę
-Jezus mamo naprawdę? Kocham cię kocham cię kocham!- rzuciłam się mamie na szyję i zaczęłam ją przytulać
-Dobra bo mnie udusisz zaśmiała się mama. Nie rób sobie kolacji bo taty dziś nie ma zamówiłam nam pizze
- Okeeeej. To ja będę u siebie. – Poszłam do siebie do pokoju i weszłam na facebooka od razu napisała do mnie Aneglika
- Hej kochanie:*
-Hej hej : )*
-Co taaam?
-A na luzie a u Cb?
-Lajtowo. Co rb?
-Czekam za pizzą xD Zjem i idę spać :D
-Tak wcześnie? :O
-No tak wcześnie xD Zmęczona jestem.
-Aaaaaa no spoko xD
-Dobra lecę mycha pizza przyjechała do jutra papa:*
Poszłam do kuchni i zjadłam z mama pizzę. Po tym od razu poszłam do pokoju nastawiłam budzik na 6:35 odłożyłam telefon i ułożyłam się wygodnie na poduszce. Odpłynęłam w krainę morfeusza….


Heeeej :* A więc dodaje kolejny rozdział. Jak wam sie podoba? :D
Chciałabym wam bardzo podziękować za ponad 600 wyświetleń :O! To jest bardzo miłe zaskoczenie. Kooocham was:***

Czytasz = Komentujesz